Posts Tagged ‘fotografowie ślubni płock’

Wiatraki i siano

August 14, 2010

Dziś szukaliśmy wiatraków. Niczym Sancho Pansa przy boku Don Kichota :)

No i znaleźliśmy je, nawet z czystym przedpolem do ataku – kombajny zrobiły swoje :)

Pocztówka z Madery

August 3, 2010

Urlopu jakoś nie widać na horyzoncie, zresztą pogoda zmienną jest i wcale nie nastraja optymistycznie.

Dobrze czasem sięgnąć po pamiątki z cieplejszych i piękniejszych krain i, wspominając, przenieść się choć myślami tam… na Maderę!

Przespacerować się starymi i nowymi uliczkami Funchal…

Zwiedzić cudne ogrody botaniczne – Jardim Botanico de Madeira…

Poczuć wiatr we włosach na brzegu oceanu nieopodal Faial oraz na najwyższym klifie Madery – Cabo Girao…

Przejść się po wulkanicznym brzegu Porto Moniz…

Kupić na targu banano-ananasa, przed chwilą zerwaną marakuję, czy też świeżo złowioną espadę

Ech, wrócić tam raz jeszcze…

Noche de Boleros

July 17, 2010

Piątkowy wieczór, idealny czas na wypad na miasto. Razem z moją przyjaciółka Martą, przy okazji świętowania Jej urodzin (jeszcze raz wszystkiego naj!), wybrałyśmy się na koncert zespołu Noche de Boleros i kawę na Stary Rynek. Oczywiście nie mogłam oprzeć się pokusie zabrania ze sobą olka :)

Piękna wokalistka Magda Navarette oraz muzycy Noche de Boleros wraz z akompaniamentem Płockiej Orkiestry Symfonicznej  porwali publiczność w podróż przez Kubę, Meksyk, Kolumbię oraz Hiszpanię. Brzmiały bolera, bossanovy, tanga, flamenca oraz salsy. Zmysłowy głos Magdy pozwolił nam choć przez chwilę przenieść się do Ameryki Łacińskiej i poczuć jej klimat. Cudownie byłoby znaleźć się w małej, kubańskiej knajpce, czuć zapach cygara i delektować się czerwonym winem przy brzmieniu Noche de Boleros. Życzyłabym sobie więcej takich koncertów w Płocku. Nie oprę się pokusie zakupu płyty Noche de Boleros, będzie w sam raz na polskie, zimowe wieczory :) Jak napisał Gabriel García Márquez – “Bolero to samo życie” …


PS. Na koniec mały apel. Tegoroczne upały dają się we znaki nie tylko ludziom. Pamiętajcie o naszych czworonożnych podopiecznych!

Karolina & Artur

June 29, 2010

Uff, udało się!

Zapowiadany materiał z wesela Karoliny i Artura w końcu może ujrzeć światło dzienne. Ciężko było wybrać zdjęcia, a to dlatego, że – jak śpiewała orkiestra na weselu – “fajni są młodzi, cholera, fajni są młodzi… fajni są goście, cholera, fajni są goście…” ;)

Wszystko było tak fajne, że z mnóstwa klatek wyłuskać te ulubione nie było łatwo.

Zaczęło się, jakżeby inaczej, od przygotowań. Panna Młoda zniosła “męki” dzielnie i nie protestowała. Wątpię, czy znalazłaby się kobieta, która narzekałaby tego dnia na niedogodności…

Drogie Panie, która z Was nie chciałaby być znów tą najpiękniejszą? :)

Do sukni ślubnych powinna być dodawana instrukcja obsługi, a osobom pomagającym Pannie Młodej je ubierać winno być udzielane szkolenie. Wszystkim byłoby łatwiej. Takie jest zdanie Bartka. ;)

Ale warto było trochę się pomęczyć – zdecydowanie!

Jeszcze tylko ostatnie szlify…

… i możemy wyruszyć na krótki, przedślubny plener!

Po ceremonii ślubnej – wesele czas zacząć!

Sto lat niech nam żyją Państwo Młodzi! – wznosili toasty goście przy “stole wiejskim”…

Na parkiecie – działo się!

Wybiła północ i do sali wjechał tort weselny, po czym przystąpiono do tradycyjnych oczepin. A wtedy – to dopiero się działo, zobaczcie…!

Nad ranem, ponownie zgodnie z tradycją, nie mogło zabraknąć porwania Karoliny.

Nadchodził świt… Zmęczeni goście powoli rozchodzili się do domów.

Następnego dnia spotkaliśmy się na poprawinach, by porozmawiać i podsumować pełną wrażeń noc. Wreszcie na spokojnie mogliśmy porobić zdjęcia tym “mniej widocznym” uczestnikom wesela.

Za kilka dni ponownie spotkaliśmy się z Karoliną i Arturem, by dokończyć zdjęcia plenerowe, tym razem tylko ich dwoje.

Nie wiem czemu, ale poniższy kadr przypomina mi starą bajkę pt. “O czym szumią wierzby”. Gwoli ścisłości, w Arkadii widziałem jedną wierzbę płaczącą Salix alba.

Kochani, życzymy Wam wszystkiego najlepszego!