Posts Tagged ‘fotograf ślubny Płock’

Pod dachami Paryża…

Listopad 16, 2011

Paryż – to nasza wielka miłość…

Ku naszemu wielkiemu szczęściu, nasza Para – Marta i Marcin -  zaręczyli się w Paryżu, dlatego sesja miała lekko nawiązywać do paryskich klimatów, tylko gdzie je w Płocku znaleźć ?? Postawiliśmy na wnętrza zabytkowej kamiennicy, czyli Hotel Herman.

Parafrazując słowa Karoliny Korwin Piotrowskiej na temat książki „Anglik w Paryżu”: ” Kup wino, bagietkę, ser i zacznij oglądać” :)

Bon appetit!

Agnieszka i Krzysiek

Listopad 5, 2011

A z tą Parą to było tak.

Znaleźli nas na początku tego roku na targach ślubnych.

Zaplanowana sesja narzeczeńska… Potem dzień ślubu, wraz z krótkim plenerem „przed”. Winszujemy zimnej krwi i humorów, żadne z Nich nie było ani trochę stremowane :)

Ślub był piękny! A wesele… ach! :) Zespół był super, kamerzysta w dechę, wszyscy byli arcysympatyczni. Tym milej było nam kontynuować współpracę z naszą Młodą Parą przy realizacji zdjęć w plenerze w Toruniu. Ale o czym tu mówić… niech przemówią obrazy!

A Państwu Młodym życzymy udanej podróży poślubnej! :)

Monika i Tomek w plenerze

Październik 30, 2011

Prezentujemy kilka zdjęć z wrześniowego pleneru, w którym główne role pełnili Monika oraz Tomek.

Złotą jesień mamy już praktycznie za sobą… Dni są bure, wieje wiatr, tylko patrzeć rzęsistego deszczu z nisko zawieszonych chmur… W dodatku wielkimi krokami zbliża się poniedziałek :)

Ogrzejmy się wobec tego w blasku Pary, z którą mieliśmy przyjemność całkiem niedawno pracować :) Materiał cały czas się tworzy, dlatego musicie poczekać jeszcze odrobinę na pełne wydanie; póki co – tylko kilka fotografii, które zrobiliśmy Marcie i Marcinowi w Hotelu Herman.

Niezmiennie zachęcamy do polubienia naszego fejsbukowego profilu, gdzie zdjęcia pojawiają się częściej i więcej :)

Od kuchni

Październik 14, 2011

Napiszę bez ogródek – Ola nakręca nasz mały biznes :)

Czemu to piszę – często klienci lub znajomi odnoszą fałszywe wrażenie, że nosiciel spodni, czyli ja :) jest osobą kontaktową, ustalającą terminy i ceny. Nic bardziej błędnego! Gdyby nie terminarz w telefonie, zginąłbym i pogubił (albo zaprowadził papierowy kajet…). Wszelkie sprawy wymagające użycia pamięci ustalajcie z Olą :) Chyba, że chcecie, abym pomylił Wasze imię, do czego ostatnimi dniami mam smykałkę (Agnieszka to dla mnie Monika, a Marcina ochrzciłem Łukaszem :) ).

Tym niemniej nie jestem taki do końca bezużyteczny ;) Konserwuję sprzęt i oprogramowanie, analitycznym okiem oceniam wartość danej ekspozycji i lokacji, w której robimy zdjęcia. Czasami dane mi jest podjąć krytyczną, ostateczną decyzję – np. ostatnio, kiedy wracaliśmy z Agnieszką i Krzysztofem z toruńskiego pleneru.

Zaplanowaliśmy, że w drodze powrotnej zatrzymamy się przy polu kukurydzy. Minuty i kilometry mijały, zmęczona para pospała się na tylnych siedzeniach, a słońce nieubłaganie schodziło coraz niżej i niżej. Stwierdziłem, że zostało nam maksymalnie 15 minut dobrego światła. A pola, które mijaliśmy, były, jak na złość, zbyt zielone albo za niskie, marne. W końcu widzę, że na horyzoncie majaczą tyczki w odpowiednim kolorze, podeschłe. Nie zdając się na pytanie, obudziłem towarzystwo dosadnym  „uWAGA!”, zerknąłem w tylne lusterko (pusto) i wcisnąłem hamulec… średnio mocno. I tak minąłem skręt, ale na szczęście warunki były dogodne do wycofania na wstecznym :) W ten oto sposób udało się rzutem na taśmę strzelić kilka zdjęć przy dobrym, zachodzącym słońcu (po kilku minutach schowało się za niby drobne chmurki nad horyzontem, które już nie wypuściły promieni i nie było już tak fajnie do samego zachodu) w fajnej lokacji. Efekty możecie obejrzeć poniżej.

Acha, Ola jest odpowiedzialna również za obróbkę graficzną zdjęć, więc doceńcie jej pracę, zauważając subtelną różnicę między surowymi zrzutami z matrycy aparatów (zdjęcia po lewej), a efektem końcowym (zdjęcia po prawej stronie).