Wczoraj wpadliśmy na chwilę na Jarmark Tumski. No, takich tłumów ulica nie widziała chyba… od zeszłego Jarmarku
Tegoroczny był jeszcze większy, jeszcze barwniejszy, jeszcze rozleglejszy.
Aparaty mieliśmy przy sobie jakby przy okazji. Zawiesiliśmy je sobie na szyjach, żeby nie dźwigać ciężkiego plecaka. Kramy i chodniki obfitowały w tak barwne ekspozycje i postaci, że woleliśmy oglądać i podziwiać, niż skupiać się na fotografowaniu. To, co poniżej, to w większości „strzały z biodra”
Kto nie był, niech żałuje!






























