Ostatni zimowy tydzień (mamy nadzieję) Ostatni zimowy tydzień (mamy nadzieję) » Bednarczukowie Blog

Bednarczukowie Blog » Fotografia ślubna reportaż plener reklamowa lifestyle food photography

Ostatni zimowy tydzień (mamy nadzieję)

I znów nie ma czego fotografować na dworzu. Równie dobrze możemy zamieścić poniżej białą przestrzeń, efekt będzie ten sam…

 

 

🙂

Na pocieszenie lepiej czymś się pocieszyć. Jak nie pysznym śniadankiem, to czymś słodkim, przyrządzonym w wolnym od spacerów bo białej zawierusze czasie. Na przykład babką jogurtową Nigelli.

Do poczytania z dziećmi proponujemy dziś dwie pozycje: „W moim brzuchu mieszka jakieś zwierzątko” Grzegorza Kasdepke i „Gdzie jest wydra?” Doroty Sidor. Autor pierwszej książki po prostu rozwinął pomysł, który poddała mu córeczka pewnej mamy, która przyszła na spotkanie autorskie – sądziła, że burczenie w brzuchu oznacza obecność tajemniczego stworzonka – ale jakiego? Książka opowiada o analizie dziewczynki, cóż to zagnieździło się w jej brzuszku. Druga książka to „paragrafówka” dla młodszych czytelników. Być może niektórzy z Was zetknęli się z grami paragrafowymi. To takie gry-książki; nie czyta się ich od początku do końca. Rozpoczyna się rozdział początkowy, pod koniec którego gracz-czytelnik ma do wyboru kilka opcji, które kierują go na dalsze strony. To, jakich wyborów dokona, wpływa na informacje, jakie zbierze i jak szybko ukończy grę. Bardzo fajna sprawa! A teraz w wersji dla dzieci, które uczestniczą w śledztwie, szukając tresowanej królewskiej wydry, ulubieńca Jana III Sobieskiego. Pasjonująca detektywistyczna zabawa 🙂 Plus z książki można się naprawdę wiele dowiedzieć, co chwilę wyjaśniane są nowe, nieznane słówka z tamtej epoki.

W czasie wolnym można też obejrzeć coś w tv. Przypominają się nam popołudnia naszej młodości. Wtedy w telewizji emitowane były odcinki różnych mądrych seriali  lub programów przyrodniczych dla młodzieży i dzieci. Jednym z nich była seria europejska z cyklu „Było sobie życie”. Mówimy wam, ten serial jest ponadczasowy! Przez te 30 lat nie zestarzał się ani na jotę. W dziedzinie biologii, a przynajmniej takiej, jaką można zaserwować młodemu widzowi bez obaw, że go zanudzi lub nie zrozumie, nie wymyślono nic nowego. Mało tego, sami z przyjemnością go wciąż oglądamy, przypominając sobie działanie układów krążenia, sposobu, w jaki działa mózg, śmiejąc się na pokazane umownie obleśne bakterie i wirusy 🙂 Serial opowiada w sposób bardzo obrazowy i przemawiający do młodego widza (do starszego chyba też… 🙂 ), jak działa człowiek – jego poszczególne organy, układy, jak tworzą się komórki, DNA, w jaki sposób walczy z infekcjami, jak się rozmnaża. Przy okazji – odkryliśmy fajne kosmetyki dla dzieci: Pat & Rub. Co istotne – przyrządzone wyłącznie z naturalnych składników! Właśnie testujemy je z Mają – ach, jaką ma miękką skórkę po kąpieli 🙂 A wracając do tematu… Fajnie jest usiąść przed telewizorem i przypomnieć sobie dawne czasy, a już teraz uśmiechamy się na myśl, że któregoś dnia będziemy oglądać tą kreskówkę z naszą córką… Bartek do tej pory śmieje się, że przez ten film nie został Zuchem i w konsekwencji harcerzem – zbiórki były o tej samej godzinie, co emisja programu w telewizji, dokonał więc wyboru. Podobno żałuje… odrobinę 😉

Jak już jesteśmy przy Bartku, to oddajmy mu głos.

Jestem fanem komiksów. Byłem nim od zawsze, od pierwszych historyjek obrazkowych z gum Donald. Kiedy po okresie, gdy w księgarniach i kioskach Ruchu można było znaleźć tylko Kajka i Kokosza oraz kolejne księgi Tytusa, Romka i A’Tomka, Thorgala nagle „rzucili” zeszyty z amerykańskimi superbohaterami – zachłysnąłem się. Oczywiście, po jakimś czasie „trykociarze” przestali mi wystarczać, na szczęście i oferta sklepów (oraz zasobność mojej kieszeni 😉 ) powiększyła się o pozycja ambitniejsze, zaczęły się druki klasyki amerykańskiej i europejskiej. Chłonąłem to wszystko jak gąbka. Długo by jeszcze pisać, każdy miłośnik jakiejkolwiek dziedziny przyzna mi rację, że gdy zaczyna opowiadać o swojej pasji, nie potrafi ustalić ścisłego początku, środka, a na pewno nie końca swojej „wędrówki”, więc i ja się powstrzymam 🙂 Po tym nieco przydługim wstępie chciałbym Wam napisać kilka słów o komiksie, który zachwycił mnie, dał wiele do myślenia i sądzę, że będę co jakiś czas do niego wracał. Tym komiksem jest „Daytripper – Dzień po dniu”.

Od strony wizualnej nic mu nie brakuje – fajna, „luźna” kreska, w pełni oddająca gorący, brazylijski klimat. Soczyste kolory i kadrowanie sprawiają, że masz wrażenie, że tam jesteś (szczególnie szersze plany – plaża, wydmy, ulice miasta… szkoda, że komiksy nie grają jeszcze dołączonej muzyki albo odgłosów; to byłby ideał!). Czyli generalnie – rysunek nie przeszkadza w odbiorze, nie trzeba domyślać się, co artysta miał na myśli 🙂 Komiks nie opowiada jednej, zwartej historii. Głównym bohaterem jest „dziennikarz” piszący nekrologi w lokalnej prasie. Jego życie jest pokazane w kilku rozdziałach, z różnych okresów życia (to takie powiastki z główną postacią i otaczającymi ja przyjaciółmi i rodziną); w każdym z nich umiera. To może wydać się dziwne, ale wydźwięk każdego z nich jest pozytywny! To paradoks, ale tak jest: dziennikarz zajmujący się pisaniem podsumowań życia innych ludzi po ich śmierci, targany rozterkami dnia codziennego, przeżywający gorące uczucia – jednym słowem żyjący pełnią życia (w sensie: doświadczający jego dobrych, ale i złych stron), a na końcu zawsze odchodzi. Przypomina się średniowieczne stwierdzenie memento mori (pamiętaj o śmierci), ale kluczem do zrozumienia komiksu nie jest zamartwianie się. Ja odczytuję to inaczej: kiedyś odejdziesz, to prawda. Kiedyś cię zabraknie. Każdego z nas to czeka, więc nie przejmuj się. Pamiętaj, że życie jest krótkie, więc warto w nim zrobić kilka ważnych rzeczy. Warto kochać. Warto pocierpieć z miłości – to człowieka wzbogaca o nowe doświadczenia. Fajnie jest mieć przyjaciół i być dla nich KIMŚ. Warto oddać się pasji. Warto mieć rodzinę, w której pozostanie cząstka ciebie. Kurczę, warto żyć! 🙂

Tym pozytywnym akcentem kończymy dzisiejszy wpis i życzymy sobie i Wam, abyście w zbliżające się święta wielkanocne znaleźli mnóstwo powodów do życia 🙂

Your email is never published or shared. Required fields are marked *

*

*

F a c e b o o k
T w i t t e r
P o d g l ą d a m y
hello