Nasze „Lisbon Story” Nasze „Lisbon Story” » Bednarczukowie Blog

Bednarczukowie Blog » Fotografia ślubna reportaż plener reklamowa lifestyle food photography

Nasze „Lisbon Story”

Dzisiejszy wolny dzień i wakacyjny klimat spędzony w gronie przyjaciół przypomniał nam nasz niedawny pobyt w stolicy Portugalii. Wiele by pisać… było cudownie 🙂 Już w połowie wizyty zaczęliśmy tęsknić za tym miastem, pamiętając o zbliżającym się wyjeździe i tym intensywniej próbując wchłonąć Klimat tego miejsca. Tak – Klimat pisany z wielkiej litery, bo będąc tam czuje się Go każdym zmysłem, porami skóry, słyszy w głowie… Próbowaliśmy zatrzymać choć namiastkę fasady na naszych zdjęciach.

Generalnie można powiedzieć, że życie kwitnie od świtu do późnej nocy. Ów zakład fryzjerski mijaliśmy codziennie – widok golonych policzków jest naprawdę hipnotyzujący 🙂

lisboa_01

Pierwszego dnia postanowiliśmy zbadać okolice naszej Baixy piechotą. Bez planu, bez założeń, z zamiarem dojścia jak najdalej przed siebie, może nawet świadomego zgubienia się w uliczkach Alfamy, do której w końcu dotarliśmy. Co prawda zgubić nam się nie udało, ale przeszliśmy naprawdę kawał drogi, wzdłuż torów tramwajowych linii 28, którą wróciliśmy po swych śladach.

lisboa_02

lisboa_03lisboa_04lisboa_05

lisboa_06

lisboa_23

Oceanarium i okoliczny kompleks rozrywkowy znajduje się w innej, nowoczesnej części Lizbony. Od razu rzuca się w oczy wielkomiejska atmosfera metropolii – przestrzeń, szkło, stal, centrum handlowe Vasco Da Gama 😉

lisboa_07

lisboa_08Poniższy samogłów omal nie przyprawił nas o zawał serca. Staliśmy sobie przed szklaną taflą akwarium, łączącą się ze ścianą, kiedy zza tej ściany wynurzył się on – rybsko wysokości dużego człowieka, łypiąc na nas okiem wielkości pięści. Masakra…

lisboa_09

lisboa_10Jeden dzień poświęciliśmy Mai i jej zamiłowaniu do piachu. Wyruszyliśmy do Estoril, odetchnąć i poplażować. Ale najpierw kawka – w porównaniu z tamtejszym cappuccino, to co jest serwowane w naszych lokalach to lurka 🙁 Kawa była przepyszna! Za to spotkać sensowną herbatę było nie lada wyczynem. Nie jest ona popularna ani na jotę. A wszędzie pełno cukierni serwujących lokalne przysmaki.

Jeśli już mowa o dzieciach, to dodamy słówko na temat podróżowania po Lizbonie z maluchem. Było zupełnie bezproblemowo! Portugalczycy spontanicznie zagadywali do naszej córki, machali do niej i uśmiechali się. Atmosfera zawsze była bardzo miła. Nawet dziwni panowie bezskutecznie oferujący nam sprasowany haszysz wyglądali sympatycznie 🙂

lisboa_11

lisboa_12lisboa_13lisboa_14lisboa_15lisboa_16Kolejna atrakcja w naszym planie to zabytkowa Sintra. Dla wszystkich, którzy zamierzają wybrać się naszymi śladami mamy radę – jedźcie do Sintry z samego rana i przeznaczcie na nią calutki dzień, do zachodu słońca (albo i do następnego ranka). Miasteczko, choć mikroskopijnie małe w porównaniu do Lizbony, jest tak naszpikowane przepięknymi zabytkami, parkami i muzeami, że całodzienna wędrówka może nie wystarczyć, aby je poznać. My z żalem nie zwiedziliśmy posiadłości i ogrodu Quinta da Regaleira, tajemniczego pałacu, który zbudował zafascynowany alchemią i ezoteryką milioner; taszczyć po wielu schodkach i wąskich alejkach Maję i wózek byłoby zbyt wielkim wysiłkiem dla całej naszej trójki. O średniowiecznym zamku Maurów, położonym na samym szczycie wzgórza, nawet nie wspomnimy… :/

lisboa_17

lisboa_18lisboa_19lisboa_25

Coś jednak musiało się kłębić w powietrzu, bo – czy to z powodu złego spojrzenia kamiennych gargulców, czy też bananowej skórki na rozgrzanym asfalcie – Bartek schodząc w dół po pochyłej jezdni w pewnym momencie stracił równowagę, balansując ciałem i chroniąc się przed upadkiem poszorował naszym canonem po posadzce… 🙁 Summa summarum, po oględzinach okazało się, że poza przytartym do kości body (ach ten magnez…) i zarysowanym metalowym pierścieniu obiektywu nic złego się nie stało. Uuuffff… Widać jakieś dobre duchy jednak nad nami czuwały 🙂

lisboa_24

Ostatnie zdjęcia, jakie tu widzicie, to spokoje spacery po Bairro Alto, zaliczenie żelaznych punktów widokowych no i przynajmniej jednej żółtej windy.

lisboa_22

lisboa_21lisboa_20

lisboa_26

Do widzenia, Lizbono! Nie odkryłaś przed nami tylu swoich wdzięków, że postanowiliśmy: jeszcze Cię odwiedzimy!

bednarczukowie - Dziękujemy! 🙂 Do Lizbony bardzo chcemy wrócić, pytanie tylko kiedy…

Ania - Piękne zdjęcia 🙂 Mieszkałam i pracowałam jakiś czas w Lizbonie, więc gdybyście planowali następny wyjazd to polecam się 😉

Your email is never published or shared. Required fields are marked *

*

*

F a c e b o o k
T w i t t e r
P o d g l ą d a m y