Archive for the ‘ślub’ Category

Minął roczek

Styczeń 3, 2012

Ach, cóż to był za rok! Pełen skumulowanego wysiłku, radości, energii, nowych wyzwań i wielu emocji. Nie mamy złudzeń, aby w kilkudziesięciu odsłonach pokazać choć rąbek tego, czego doświadczyliśmy. Ale spróbujemy :)

Niech żyje Nowy Roczek!

Mamy nadzieję, że koniec świata nie nastąpi, byłoby trochę nudno… W każdym razie oczekujemy wielu wrażeń i pokładamy wielkie nadzieje w tym, co ma nadejść… Bądźcie z nami!

Agnieszka i Krzysiek

Listopad 5, 2011

A z tą Parą to było tak.

Znaleźli nas na początku tego roku na targach ślubnych.

Zaplanowana sesja narzeczeńska… Potem dzień ślubu, wraz z krótkim plenerem „przed”. Winszujemy zimnej krwi i humorów, żadne z Nich nie było ani trochę stremowane :)

Ślub był piękny! A wesele… ach! :) Zespół był super, kamerzysta w dechę, wszyscy byli arcysympatyczni. Tym milej było nam kontynuować współpracę z naszą Młodą Parą przy realizacji zdjęć w plenerze w Toruniu. Ale o czym tu mówić… niech przemówią obrazy!

A Państwu Młodym życzymy udanej podróży poślubnej! :)

Oto zapowiedź materiału, który wykonaliśmy w trakcie ubiegłej soboty. Mamy nadzieję, że się Wam spodoba tak samo, jak i nam :)

Pamiętam, że w dniu ślubu Marty i Maćka pogoda igrała sobie na naszych nastrojach, to błyskając w oko słońcem zza ciemnych chmur, to strasząc drobnym pokropkiem przelotnego deszczu. Zaklinaliśmy Manitou, Światowida i Zeusa, aby odegnał ciemne chmurzyska, które zaczynały zbierać się nad Płockiem. Mieliśmy nadzieję, że aura będzie miłościwa i dopuści przynajmniej zrobienie „na sucho” reportażu z ceremonii. A potem niech się dzieje…

Nie dane nam było.

Pół godziny przed wyjazdem gruchnęło, huknęło, lunął deszcz jak z cebra. Pół biedy, że przestał akurat umożliwiając wyjście z domu suchą nogą do auta. Nie powiem, do przyjazdu pod Katedrę było spokojnie. Żywioł deszczu dał o sobie znać dopiero 10 minut przed końcem nabożeństwa, tak że wyjście z kościoła było możliwe tylko dla kogoś, kto akurat przypadkiem zabrał ze sobą kombinezon nurka… Ale nic to! Grunt, że Młodym oraz ich Gościom dopisywały humory! Zobaczcie sami – z godziny na godzinę zabawa zaczynała wrzeć tak mocno, że nawet deszcz – gdyby jakimś cudem spadł na pląsające pary – wyparowałby zanim dotknął parkietu :)

Zresztą wielka w tym zasługa Zespołu. Szczerze mówiąc, to tak sobie z Olą dumaliśmy, że gdybyśmy kiedyś… znowu… jakieś odnowienie ślubów robili… to tylko z chłopakami i dziewczynami z Robsong :) Byli niesamowici i tak dawali czadu, że kilka razy w trakcie imprezy zapomniałem się i zacząłem po prostu słuchać jak grają. A nóżka chodziła, oj chodziła… :)

Plener, na który wybraliśmy się we czwórkę kilka dni później, przebiegł pod szyldem wszelakich stworzeń (pisałem o tym w tym poście). Na szczęście obyło się bez komarów :) Kolorowo, romantycznie i humorystycznie – takie rzeczy to my lubimy! :)

Sobotnie, słoneczne popołudnie… w sam raz na rajd z Młodą Parą po stadionach, mostach, bramach i trawnikach :) Marta, Maćku – świetnie nam się z Wami „pracowało” – jeśli praca może być przyjemnością, to tu z pewnością tak było :)

Ten ślub nie był zwykłym ślubem, tego dnia moja przyjaciółka wychodziła za mąż… Gosiu -  nie pamiętam od kiedy się znamy, minęło już tyle lat, tyle razem przeżyłyśmy: pierwsze miłości, pierwsze rozczarowania, długo można by pisać…  Wasz ślub nie był dla nas kolejnym zleceniem, był dniem wyjątkowym. Cieszę się, że przy Twoim boku stanął wspaniały facet – Rafał. Dbajcie o swoją miłość i pielęgnujcie ją… Życzymy Wam samych wspaniałych chwil!!

Jadąc na plener miałem duszę na ramieniu. Pogoda dawała jasno do zrozumienia, że nie rozpieści nas na miejscu. Ale co tam… jakoś to będzie, myślałem. Kochani, nie było „jakoś” – było zaj****!!! Gosię znałem wcześniej, ale z Rafałem dopełniacie się wspaniale, tworzycie tak zgrany duet, że praca z Wami była czystą przyjemnością. Wydaje mi się, że nadawaliśmy na tych samych falach (nie tylko, jeśli chodzi o zdjęcia…), co – mamy nadzieję – widać w materiale. Podróż powrotna dostarczyła wielu niezapomnianych wrażeń, np. nigdy nie sądziłem, że kawa uderza do głowy w kilku etapach :D

Drodzy Przyjaciele i Krewni naszych Młodych – pragniemy zdementować plotki, iż wykonaliśmy szereg fotomontaży i wkleiliśmy parę w zdjęcie jeziora. Oni NAPRAWDĘ do niego weszli, do samego pasa :) Mamy nadzieję, że poniższe zdjęcie Was przekona, że to prawda :)