Prezentujemy kilka zdjęć z wrześniowego pleneru, w którym główne role pełnili Monika oraz Tomek.
Archive for Październik, 2011
Monika i Tomek w plenerze
Październik 30, 2011Zapowiedź sesji plenerowej Marty i Marcina
Październik 24, 2011Złotą jesień mamy już praktycznie za sobą… Dni są bure, wieje wiatr, tylko patrzeć rzęsistego deszczu z nisko zawieszonych chmur… W dodatku wielkimi krokami zbliża się poniedziałek
Ogrzejmy się wobec tego w blasku Pary, z którą mieliśmy przyjemność całkiem niedawno pracować
Materiał cały czas się tworzy, dlatego musicie poczekać jeszcze odrobinę na pełne wydanie; póki co – tylko kilka fotografii, które zrobiliśmy Marcie i Marcinowi w Hotelu Herman.
Niezmiennie zachęcamy do polubienia naszego fejsbukowego profilu, gdzie zdjęcia pojawiają się częściej i więcej
Od kuchni
Październik 14, 2011Napiszę bez ogródek – Ola nakręca nasz mały biznes
Czemu to piszę – często klienci lub znajomi odnoszą fałszywe wrażenie, że nosiciel spodni, czyli ja
jest osobą kontaktową, ustalającą terminy i ceny. Nic bardziej błędnego! Gdyby nie terminarz w telefonie, zginąłbym i pogubił (albo zaprowadził papierowy kajet…). Wszelkie sprawy wymagające użycia pamięci ustalajcie z Olą
Chyba, że chcecie, abym pomylił Wasze imię, do czego ostatnimi dniami mam smykałkę (Agnieszka to dla mnie Monika, a Marcina ochrzciłem Łukaszem
).
Tym niemniej nie jestem taki do końca bezużyteczny
Konserwuję sprzęt i oprogramowanie, analitycznym okiem oceniam wartość danej ekspozycji i lokacji, w której robimy zdjęcia. Czasami dane mi jest podjąć krytyczną, ostateczną decyzję – np. ostatnio, kiedy wracaliśmy z Agnieszką i Krzysztofem z toruńskiego pleneru.
Zaplanowaliśmy, że w drodze powrotnej zatrzymamy się przy polu kukurydzy. Minuty i kilometry mijały, zmęczona para pospała się na tylnych siedzeniach, a słońce nieubłaganie schodziło coraz niżej i niżej. Stwierdziłem, że zostało nam maksymalnie 15 minut dobrego światła. A pola, które mijaliśmy, były, jak na złość, zbyt zielone albo za niskie, marne. W końcu widzę, że na horyzoncie majaczą tyczki w odpowiednim kolorze, podeschłe. Nie zdając się na pytanie, obudziłem towarzystwo dosadnym „uWAGA!”, zerknąłem w tylne lusterko (pusto) i wcisnąłem hamulec… średnio mocno. I tak minąłem skręt, ale na szczęście warunki były dogodne do wycofania na wstecznym
W ten oto sposób udało się rzutem na taśmę strzelić kilka zdjęć przy dobrym, zachodzącym słońcu (po kilku minutach schowało się za niby drobne chmurki nad horyzontem, które już nie wypuściły promieni i nie było już tak fajnie do samego zachodu) w fajnej lokacji. Efekty możecie obejrzeć poniżej.
Acha, Ola jest odpowiedzialna również za obróbkę graficzną zdjęć, więc doceńcie jej pracę, zauważając subtelną różnicę między surowymi zrzutami z matrycy aparatów (zdjęcia po lewej), a efektem końcowym (zdjęcia po prawej stronie).
Nadia – zapowiedź, którą trzeba polubić!
Październik 9, 2011Proszę Państwa, poniżej mikroskopijna zapowiedź zdjęć Osóbki, której chrzciny mieliśmy przyjemność uwieczniać.
Jednocześnie oświadczamy i przypominamy, że na naszym profilu facebookowym mogą Państwo oglądać nasze zdjęcia – częściej i więcej. A wszystko to po jednym kliknięciu: lubię to
Zachęcamy zatem do polubienia naszej strony!

















